Uczę się polskiego odkąd półtora roku, prawie dwa lata, i obecnie szczególnie uczę się słownictwa. Spróbuję czytać książkę po polsku na raz pierwszy, chyba życiorys Anny Prucnal, którą bardzo lubię.
Kilka słów ostatnio nauczyłem się :
bożyszcze (osoba, która jest bardzo znana i popularna) wytwór (produkcja, ale nie wiem czy to jest tylko przedmiot czy też akcja, która produkuje...) śmiałość (odwaga, siła moralna, chęć dokonywać coś niezwykłego) żeremie (zapora zbudowana przez bobry)
wytwór (produkcja, ale nie wiem czy to jest tylko przedmiot czy też akcja, która produkuje...)
wytwór to rzeczownik, a wytwarzać to czasownik. To słowo odnosi się nie tylko do produkcji w sensie dosłownym, wytworem może też być np. wytwór twojej wyobraźni, wytwór chorej fantazji itp.
bożyszcze (osoba, która jest bardzo znana i popularna)
Mi się to słowo kojarzy z bożkiem, czyli czymś co się czci. Tak więc bożyszcze to coś więcej niż osoba znana i lubiana. Bożyszcze to inaczej idol :)
Skoro się uczysz to myślę, że nie będziesz miał nic przeciwko jeśli poprawię parę błędów w zdaniu:
Spróbuję przeczytać książkę po polsku po raz pierwszy, chyba biografię Anny Prucnal, którą bardzo lubię.
życiorys = cv
Przestawiłabym też nieco szyk:
Spróbuję po raz pierwszy przeczytać książkę po polsku, chyba biografię Anny Prucnal, którą bardzo lubię.
...ale to w zasadzie kwestia smaku :)
Uczę się polskiego od półtora roku, prawie dwa lata, i obecnie szczególnie uczę się słownictwa.
(Oto) Kilka słów, których ostatnio się nauczyłem:
Zazwyczaj w zdaniach zlożonych staramy się unikać sytuacji, w których zdanie kończy się na "się". Stąd ta inwersja. Można to też rozegrać w inny sposób:
(Oto) Kilka słów, których nauczyłem się ostatnio:
...i tak nwet lepiej brzmi :)
wytwór (produkcja, ale nie wiem czy to jest tylko przedmiot czy też akcja, która produkuje...)
wytwór = produkt wytwarzać = produkować wytwarzanie = produkcja
jestem polakiem, angielski znam słabo. z zawodu jestem mechanikiem samochodowym i urządzeń i maszyn oraz robię wykończenia i remonty mieszkań czy mam szanse na znalezienie w stanach pracy ?
Niemcy wciąż szukają tokarzów, mechaników samochodowych itd. Oni zapłacają Polakom więcej od Polaków (tylko NIE takie pięnędzy jak dla obywatelu niemieckiego):-)
Mechanik samochodowy to chyba wszędzie znajdzie pracę. Największy problem to wjechać do stanów i tam wytrzymać. W Europie jak coś Ci się nie spodoba albo zachorujesz to wsiadasz w samochód i po 15 godzinach jesteś w Polsce.
Czas zawsze był podawany 15.05, teraz pojawia się niekeidy 15:05.
Chyba nigdy 15.05. Raczej z górnym indeksem dla 05. Norma 15:05 jest bardzo czytelna, ja też jej używam, ale mam wrażenie, że nie od zawsze.
Pewnien dziennikarz w TVN mówi z amerykańska: pięć do drugiej zamiast za pięć druga.
To jakiś pacan i niedouk w jednym. Rzadkie, bo nigdy nie słyszałem, nawet w TVN.
Mięsa nie mielimy - powinno być mielemy.
Opowiadałem już raz chyba podlaski dowcip związany z tym czasownikiem. Jest teraz nowa jego odmiana, która wyparła starą, akceptowaną jeszcze przez językoznawców, ale rzadko obecnie używaną. Chyba w tej właśnie jest "mielemy", a nie "mielimy". Ja mówię "mielimy". Najważniejsza różnica pomiędzy tymi odmianami występuje w czasie przeszłym; teraz mówi się "mielił", a przedtem było to chyba "męł" albo jakoś tak.
Jeszcze raz dowcip podlaski. W sklepie klient pyta: - Czy jest mięso mielone? - Mielim. - To poproszę pół kilograma. - Wczoraj mielim!
Teraz często widzi się na tym miesjcu kropkę: 3.2%
Kropka w tym miejscu to anglosaski wymysł, stosowany w Polsce jedynie przez pacanów i niedouków.
Fajny, bo nieoczywisty. Ja zdobyłam tylko punkt więcej. Pomyliłam części mowy i zdania, pisownię mieszkańca regionu, jednego nie doczytałam, a ostatnie zgadywalam.
I got "Pomorzanin", okolicznik przypadku, and the last question (the year) wrong; I guessed the correct answer for "ambaje" (never heard it before). :)
EDIT: dopiero czytając to zorientowałem się, że napisałem to po angielsku, a nie po polsku. Dziwne...
Moja mama opowiadala mi ze kiedys wyslala gosposie do sklepu po wołowinę. Gosposia wrocila i nic nie przyniosla. Mama zapytala sie - gosposiu czemu nic nie przynioslas, nie bylo wołowiny? Nie nie bylo - odpowiedziala gosposia. A co bylo - zapytala mama. Byla tylko krowina - odpowiedziala gosposia.....