The BEST Guide to POLAND
Unanswered  |  Archives 
 
 
User: Guest

Home / Po polsku  % width posts: 51

Magia świąt


Polonius3 1,000 | 12,448
4 Dec 2011 #1
Jak Polacy reagują na to, że z każdym rokiem piękne, cieple rodzinno-religijne święta coraz bardziej wypiera szał zakupów? Tzw. 'magia świąt' coraz bardziej oznacza wydawaj bez opamiętania, zagracaj chałupę rozmaitą gadżeterią i tandetą 'Made in China', a jak cię nie stać, weź kredyt. Wszędzie tzw. 'Święty Mikołaj' o aparycji krasnala ogrodowego, uśmiecha sie nie tyle do dzieci co do portefli i kart płatniczych ich rodziców. Czy to zjawisko typu 'burka spuszczonego ze smyczy', że po szarzyźnie komuny Polacy ślepo ulegli bezmyślnemu konsumpcjonizmowi? Czy rzeczywiście amerykańskie pojęcia 'born to buy' i 'shop till you drop' są aż tak godne nasladowania?
Magdalena 3 | 1,837
4 Dec 2011 #2
Boszszsz... chłopie, opamiętaj się trochę. Co? A w komunie Twojej kochanej, te kolejki aż na drugą ulicę to były po co? Żeby sobie postać i pogadać? Bo ludzie stali nie tylko po artykuły pierwszej potrzeby. Stali też po drugą lodówkę, niepotrzebny dywan, brzydkie meble, bo "rzucili" i "trzeba brać". Chęć kupowania różnych dóbr, posiadania, pokazania się z towarem, jest ponadczasowa. Też nie lubię santaklausa, żeby nie było. Ale jak ktoś ma chęć urządzić sobie bogate święta, to wyłącznie jego sprawa. I daruj sobie te burki spuszczone ze smyczy, bo mi się na taki protekcjonalizm scyzoryk w kieszeni otwiera ;-p
OP Polonius3 1,000 | 12,448
4 Dec 2011 #3
Czy szarzyznę komuny trzeba koniecznie równoważyć konsumpcyjną histerią? Chyba życie nie polega tylko na spozywaniu i wydalaniu. Ta metafora nie dotyczy jedynie układu gastrycznego, ale szerszego zjawiska: wyrywanie ziemi surowców, przetwarzanie ich w tandetę oraz przesadnie grube i rozbudowane opakowania, zalewanie nimi świat, a że wszystko przeważnie słabej jakości, do jednorazowego lub krotrotrwałego uzytku prowadzi to do zasilania wysypisk i dalszego zaśmiecanie naszej planety. I to wsyzstko w świecie, w którym, wiekszośc ludzi chdozi spać o głodzie?! Gdzie umiar i zdrowy rozsądek owych zadłużonych lecz szastających się? Gdzie ich wrażliwość na niedolę bliźniego?
a.k.
4 Dec 2011 #4
W Polsce nie ma konsumpcjonizmu! Jak ludzie raz na 10 lat kupią sobie nowy telewizor to do jasnej cho...ry chyba nie można mówić tu o konsumpcjonizmie?!

A co do magii świąt to jej nigdy nie było... zawsze chodziło o to żeby się "nażreć" i przed telewizor. To ja jako dziecko chciałam śpiewać kolędy, rozmawiać z rodziną, jakoś przeżywać święta, a nie moi rodzice i reszta "starszego pokolenia".

Czy szarzyznę komuny trzeba koniecznie równoważyć konsumpcyjną histerią?

Bo taka jest natura ludzka i nie udawaj, że kiedyś ludzie byli inni.
OP Polonius3 1,000 | 12,448
4 Dec 2011 #5
Konsumpcjonizm to 'frame of mind' (stan umysłu), niekoniecznie faktyczne rozrucanie się. Ale zajrzenie do Arcadii czy inych galerii i hipermarketów daje pogląd o nastroju konsumpcjonistycznym. Powstaje pytanie: czy Polak musi powielać każdą zachodnią głupotę?
Magdalena 3 | 1,837
4 Dec 2011 #6
Polak nie powiela, nie jest ograniczonym kretynem, sam potrafi ocenić, czy chce i potrzebuje sobie kupić na przykład gumowego psa na rolkach z napędem atomowym. Powtarzam raz jeszcze: przestań proszę uprzejmie podchodzić do nas z tym nieświeżym poczuciem wyższości.
a.k.
4 Dec 2011 #7
czy Polak musi powielać każdą zachodnią głupotę?

To nie jest głupota Zachodu, tylko jedna z ludzkich potrzeb. Żyj sobie w chatce na prerii jak asceta jeśli lubisz, ale nie każ żyć w ten sposób innym. Zresztą jesteś żywym przykładem jak taka asceza źle wpływa na ludzi... robią się zgorzkniali.
OP Polonius3 1,000 | 12,448
4 Dec 2011 #8
Bynamniej nie chodzi o poczucie wyższości, bo najgorsze WOW-owate głupstwa (choćby programy jak np. 'Kocham Polskę'!) pochodzą właśnie z moich U. S. of A.

Może raczej chodzi o to, że Polonia ma wobec Polski wysokie oczekiwania, jest dumna z wybtinych Polaków, a smuci ją każda głupota czy to co wygląda na bezmyślne małpiarstwo cudzej głupoty. JPII też miał wygórowane oczekiwania wobec swoich rodaków i zagniewałą go to, to co widział podczas pierwszej po-PRL-owskiej pielgrzymce do kraju. 'Polacy, coście zrobili ze swoją tylko co zdobytą wolnością?' mogłoby podsumować jego ówczesną reackję.

A swoją drogą trochę się dziwię, że Polacy w kraju nie są bardziej krytyczni wobec tego, co wokół siebie widzą. Raczej płyną z prądem, a to -- jak wiadomo -- jest to, co w rzece robią fekalia i śnięte ryby!
Magdalena 3 | 1,837
4 Dec 2011 #9
Raczej płyną z prądem, a to -- jak wiadomo -- jest to, co w rzece robią fekalia i śnięte ryby!

Jeśli to co powyżej nie jest wyrazem poczucia wyższości, to ja już nie wiem, co nim jest.
a.k.
4 Dec 2011 #10
Polonia ma wobec Polski wysokie oczekiwania, jest dumna z wybtinych Polaków, a smuci ją każda głupota czy to co wygląda na bezmyślne małpiarstwo cudzej głupoty.

A my natomiast mamy wysokie oczekiwania wobec Polonii, i też smuci nas każda głupota...

A swoją drogą trochę się dziwię, że Polacy w kraju nie są bardziej krytyczni wobec tego, co wokół siebie widzą.

A może się cieszą, że wreszcie mogą sobie na wiele rzeczy pozwolić i kosztować życia.

Poza tym ja nie rozumiem jednego Poloniusie - rzecz tyczy się Ciebie. Dlaczego mieszkasz w USA jeśli tak nie cierpisz i gardzisz tzw. Zachodem?
strzyga 2 | 993
4 Dec 2011 #11
Bynamniej nie chodzi o poczucie wyższości, bo najgorsze WOW-owate głupstwa (choćby programy jak np. 'Kocham Polskę'!) pochodzą właśnie z moich U. S. of A. Może raczej chodzi o to, że Polonia ma wobec Polski wysokie oczekiwania, jest dumna z wybtinych Polaków, a smuci ją każda głupota czy to co wygląda na bezmyślne małpiarstwo cudzej głupoty.

Widzę tu potworną hipokryzję ludzi, którzy wyjechali kiedyś na Zachód przeważnie po to, żeby sobie poprawić byt materialny i dorwać się do tego konsumpcyjnego miodu, niemniej oczekują, że ci, którzy zostali w Polsce, będą pielęgnować skansen PRL-owski albo, jeszcze lepiej, klimaty typu Kargul z Pawlakiem na Kresach.
OP Polonius3 1,000 | 12,448
4 Dec 2011 #12
Pardon, I mean 'sorki!' -- urodziłem i wychowałem się oraz wyższe wykształcenie zdobyłem w USA i dopiero w dorosłym wieku po raz pierwszy odwiedziłem Polskę. Więc nie pasuję do Waszego stereotypu Kargula, co do Hameryki za chlebem wyjechał!
aphrodisiac 11 | 2,444
4 Dec 2011 #13
no to przestan pouczac, co Polacy maja robic, bo jakbys powiedzial, co ma robic Amerykanin, to by Ci powiedzial: mind your own business. To samo dotyczy Polakow, lub ludzi mieszkajacych w Polce.
strzyga 2 | 993
4 Dec 2011 #14
urodziłem i wychowałem się oraz wyższe wykształcenie zdobyłem w USA i dopiero w dorosłym wieku po raz pierwszy odwiedziłem Polskę.

Mimo to, a może właśnie dlatego, masz tę tęsknotę za skansenem, za jakimś krajem idealnym, pewnie wziętym w połowie z opowieści rodziców czy dziadków, a w połowie z dziewiętnastowiecznej polskiej klasyki literackiej, trochę tu Mickiewicza, trochę Konopnickiej, trochę Orzeszkowej.

Ale już Mickiewicz na emigracji zdawał sobie sprawę, że świat się zmienia i jego Litwa też.
A i w polskiej literaturze od czasów Konopnickiej pojawili się Gombrowicz, Mrożek, Miłosz i Lem.
Nie wychowałeś się tu, nie przeżyłeś PRL-u na własnej skórze, nie dorastałeś w stanie wojennym, nie stałeś codziennie w kolejkach, więc nie pouczaj ludzi, którzy przez to przeszli, jak mają teraz żyć. Mierzi cię konsumpcjonizm, to walcz z nim w Stanach, tam gdzie jego źródło, a i skala nieporównywalnie większa niż w Polsce. Tu wciąż wielu ludzi ma raczej problem z tym, żeby starczyło im pieniędzy na choćby drobne prezenty dla dzieci, i liczba Mikołajów w supermarketach nic do tego nie ma.

Projektujesz na Polskę amerykańskie problemy, a nie dostrzegasz tych, które tu naprawdę są.

Jedno Ci muszę przyznać, Twój polski jest doskonały, nie widać w nim nawet śladu tego, że wychowałeś się gdzie indziej.
Jak często bywasz w Polsce i na jak długo?
OP Polonius3 1,000 | 12,448
4 Dec 2011 #15
Mylisz się, gazu łzawiącego Waszych zomowców nawąchałem się co niemiara, nawet zostałem zatrzymany, kiedy próbowałem się dostać do Ursusa na tamtejszą mszę za ojczyznę. Zawieźli mnie na komisariat (na Wilczą). Innym razem byłem przesłuchiwany w sprawie pewnego Amerykanina i jego działalności w Polsce, ale go nie wsypałem... Byłem, widziałem, wąchałem, słuchałem skandowania 'Chcemy Lecha, nie Wojciecha' na pl. Wilsona po mszy ks. Jerzego. Z nim też na plebani rozmawiałem, tak że stan wojenny nie jest mi aż tak obcy.
wredotka 5 | 297
4 Dec 2011 #16
Hmmm. Może dlatego jesteś taki dziwny? Obsesyjnie powracający/ nawiązujący do świata sprzed trzydziestu lat...

Magia Świąt wciąż istnieje. Na ulicy. Co roku "władcy" miast do spółki z organizacjami charytatywnymi i najlepszymi z najlepszych przedsiębiorcami organizują Wigilię dla bezdomnych. Nie tylko bezdomni się tam oczywiście zjawiają. Jacyś licealiści, harcerze, wszelkie dusze artystyczne obok tej nowej/ starej burżuazji, miejskich biznesmenów. Zwykli, przypadkowi ludzie i zagubione, samotne duchy. Cały przekrój społeczności. Jak się dobrze rozejrzysz, to i Ebenezera Scroog spotkasz;)

Może nie ma prezentów, ale jest atmosfera, której szukasz, za którą tęsknisz, o jaką pytasz.

Szaleństwo gwiazdkowych zakupów i zero klimatu to pamiętam, ale z Anglii.
Ciepłe i rodzinne te święta są dla tych, co rodziny mają. Religijne- pewnie dla praktykujących i wierzących.

Protekcjonalny ton za każdym razem wybaczam ci właśnie przez ten Twój dziwny, staroświecki urok. Gdzieś to przebija z tego co mówisz... Choć prawdopodobnie to tylko obliczona na złagodzenie odzewu gra. Sprawianie wrażenia, nic więcej. Pewnie pierwszy biegasz po sklepach już z początkiem listopada szukając prezentów na Gwiazdkę, a potem innych o to samo posądzasz!
peter_olsztyn 6 | 1,098
5 Dec 2011 #17
Tzw. ‘magia świąt’ coraz bardziej oznacza wydawaj bez opamiętania, zagracaj chałupę rozmaitą gadżeterią i tandetą ‘Made in China’, a jak cię nie stać, weź kredyt.

To już minęło. Przeważnie wszystko z drobnicy już mamy. Rok temu przetoczyła się fala zakupów płaskich telewizorów. Czwarty laptop nie jest już potrzebny. Nadchodzi zachodnia bieda co ma wielkie oczy, savings und sparkasse czyli zęby za parapet i zbieramy na grubą rzecz np samochód albo na czarną godzinę.
OP Polonius3 1,000 | 12,448
5 Dec 2011 #18
Zgdazam się, że jednym z pozytywów współczesnych polskich świąt jest ów wymiar doroczynny. Komuna nie przynawała się do biedy, nie ogłaszała progu ubóstwa, raczej cichazem i wstydliwie bez większego rozgłosu wspomagała potrzebujących za pośrednictwem PKPS (chy Polski Komtiet Pomcoy Spoełcznej).... a po upżadku PRL żyłka charytaytwna wybuchła w całej rozwiągłości. Bardzo pokrzepiające są wszelkie zbiórki, Świąteczna Orkiestra Owsiaka, harcerze zbierający dla biednych, świeczki Caritasu, rosnące zastępy woluntariuszy, wiiglie dla ubogich i bezdomnach na placach i przy parafiach... Nie wspomnaiłem o tym jedynie dlatego, że temat dotyczył komercjalizacji świąt. Ale gwoli sprawiedliwości należy przyznać, że na współczesne urocyzstości świąteczne skałdają się trzy odrębne trzony: tradycja (obchody religijna, adwent, roraty, opłatek, wigilia, kolędy, pasterka itp.), miłosierdzie (jak zaznaczono powyżej) i komercja (prezentomania, szał zakupów, przesadnie drogie i ostentacyjne dekoracje). Nie muszę mówić, które dwa trzony mi najbardziej odpowiadają. Nie, do prezentów nie przywiązuję specjalnej wagi. Unikam wielkich galerii. Zresztą szał prezentów to obcy import. Według rodzimej polskiej tradycji podarki dawano na Szczepana, który to dzień był okazją do zawierania umów o pracę. 'Na święty Szeczpan, każdy se pan' -- głosiło dawne porzekadło, iw tym dniu bogaci chłopi fetowali i obdarowywala najlepszych robotników rolnych na poczet przyszłego sezonu.
Marynka11 4 | 675
5 Dec 2011 #19
Mimi wszystko mysle, ze Amerykanskie szalenstwo jeszcze do Polski nie dotarlo i watpie, ze dotrze. Dla Amerykanow swieta sa udane jesli dostana duzo pudelek pod choinke. Im wiecej, tym lepiej, niewazne, co jest w srodku. Pozniej przez jaks miesiac oddaja te prezeny do sklepow, wymieniaja, itp. Oczywiscie wszyscy wszystkim cos daja. Zdarzalo mi sie dostawac przezenty w postaci smiedzacych swieczek i gipsowych statuetek od ludzi w pracy, z ktorymi bylam na stopie luznej znajomosci.

Moj powrot z pracy juz jakies 2 tygodnie temu wydluzyl o 15 minut bo musze minac centrum handlowe. Tak, swieta w Ameryce to bardzo trudny okres do przetrwania. Dawno nie bylam w Polsce na Swieta, ale z tego, co pamietam to zawsze bylo jakos spokojniej i chodzilo bardziej o dobre jedzenie niz o duzo prezentow.
OP Polonius3 1,000 | 12,448
5 Dec 2011 #20
Marynka11
Pamiętam, jak kiedyś Polacy pytali się 'Jak minęły Święta?' zamiast amerykańskeigo 'Wht did you get for Christmas?' Obecnie (a Święta często spędzam w Polsce -- także w ub. roku) coraz częściej słychać: 'Co dostałeś pod choinkę?' Oczywiście natężenie komercjalizacji jest jeszcze nieco mniejsze w Polsce, ale trend w jej kierunku jest już dobrze widoczny.
Magdalena 3 | 1,837
5 Dec 2011 #21
coraz częściej słychać: 'Co dostałeś pod choinkę?'

Dokładnie pamiętam to pytanie z połowy lat... siedemdziesiątych. Jest i było to podstawowe pytanie zadawane tuż po złożeniu życzeń świątecznych dalszym krewnym czy przyjaciołom, np. przez telefon albo w kolejne dni świąt. ;-p

Poloniusie, nie spazmuj proszę.
OP Polonius3 1,000 | 12,448
5 Dec 2011 #22
Ja też słyszałem, ale jako socjolog/etnograf z zamiłowania, przywiązuję wagę do częstotoliwości i natężenia. Najczęściej pytano: 'Jak minęły święta?' Dzisiaj też jakiś rodzic może powiedzieć, że chce, aby dzieco 'wychowało się na porządnego człoweika', ale dawniej było to prawie normą. Dziś obok tego słychać także 'aby odniosło sukces w życiu' i 'aby było szczęsliwe'. Signum temporis!
Magdalena 3 | 1,837
5 Dec 2011 #23
Moim skromnym zdaniem - przesadzasz. Nawet ten sam rodzic powie raz tak, raz tak, a raz jeszcze inaczej. Poza tym, co to za znak czasów, że się chce dla swojego dziecka szczęścia i sukcesów? I gdzie tu jakakolwiek przeciwstawność do bycia porządnym człowiekiem? Czyli co - Twoim zdaniem czlowiek szczęśliwy i spełniony automatycznie przestaje być porządny?

NB. Nie pamięŧam ani z dzieciństwa, ani z młodości, by jakoś często pytano mnie "jak minęły święta". Równie drętwe pytanie trudno sobie wyobrazić! Może w jakiejś oficjalnej czy urzędowej sytuacji, ale na pewno nie wśród najbliższych.
pawian 161 | 9,971
5 Dec 2011 #24
urodziłem i wychowałem się oraz wyższe wykształcenie zdobyłem w USA i dopiero w dorosłym wieku po raz pierwszy odwiedziłem Polskę. Więc nie pasuję do Waszego stereotypu Kargula, co do Hameryki za chlebem wyjechał!

Nie wierzę. Posługujesz się językiem swobodnie jak native wychowany w Polsce. :):):):) Od samych rodziców Polaków i z kilku pobytów w Polsce nie miałbyś takich umiejętności.

Dlaczego nie mówisz nam prawdy, Poloniuszu? :):):):)
OP Polonius3 1,000 | 12,448
5 Dec 2011 #25
Pamiętaj, że jako krajanka na pewno mniej analizujesz mowę swojich współrodaków niż taki innostraniec jak ja, który pasjonuję się językami i chłonie rzeczy, które inni puszczają mimo uszu. Wyobraź sobie, że pamiętam, kiedy i u kogo po raz pierwszy usłyszałem jakiś wyraz, zwrot czy powiedzonko, np. wyrażenie 'w porząsiu' czy 'cokolwieczek, czy mówienie samochód na PKS a taksówka na samochód (lubelska prowincja). Pamiętam też' gdzie i kiedy ktoś mi powiedział, że po polsku nie mówi się 'inakszy', a ja tak kiedyś mówiłem. Ponieważ w Polsce rzeczą powszechną było mówienie, 'aby wchował się na porządnego człowieka' i 'jak minęły święta' (a w moich Stanach nikt tak nie mówił), mentalnie to zarejestrowanłem i widzę, jak inne formy obecnie konkurują lub przeważają.

Moim zdaniem czlowiek szczęśliwy i spełniony automatycznie nie przestaje być porządny. Mnie nie chodziło o meritum tylko o samą figurę retoryczną i społeczeństwo, które w różnych czasach artykułuje róne życzenia.
wredotka 5 | 297
5 Dec 2011 #26
Oj, nie, nie Pawian. Mimo bogatego słownictwa, oczytania i ogólnie elokwencji, słychać u Poloniusza "zgrzyty". Nawet w tym zacytowanym przez ciebie fragmencie;)
OP Polonius3 1,000 | 12,448
5 Dec 2011 #27
Całkowity brak zgrzytów graniczyłby z cudem u kogoś posługującego się nieojczystym językiem. Jednakże śmiem twierdzić, że moja wyuczona polszczyzna jest ciuteczek lepsza od Twojej angielszczyzny! Case rests!
wredotka 5 | 297
5 Dec 2011 #28
Masz rację. Jest o niebo lepsza! Zresztą ja cię nie atakuję. Nie po to piszę o tych zgrzytach, żeby się o byle co doczepić. Raczej jako przykład, że da się wyczuć różnicę.

Już ci tu niejeden (niejedna) komplementy prawili. Spokojnie mogę się pod nimi podpisać. Też mi trochę czasu zajęło, zanim się zorientowałam, że polski to Twój drugi (czy też czwarty;) język.

;)
a.k.
6 Dec 2011 #29
nieojczystym językiem

Rozumiem, że urodziłeś się i wychowałeś w USA, ale chyba jednak jeśli rodzice mówili do Ciebie po polsku to jest to twój pierwszy i ojczysty język, czyż nie?
Ironside 49 | 10,010
6 Dec 2011 #30
eśli to co powyżej nie jest wyrazem poczucia wyższości, to ja już nie wiem, co nim jest.

O co Ci chodzi? Przecież P3 ma racje !

Home / Po polsku / Magia świąt
BoldItalic [quote]
 
To post as Guest, enter a temporary username or login and post as a member.